Wakacyjna przygoda
Pech chciał, że podczas wakacyjnego wyjazdu skradziono mi auto. Zostałem z całą familią w jakiejś małej dziurze bez kontaktu z cywilizacją. Wszystko, włącznie z telefonami było w pojeździe.
Na szczęście dokumenty miałem przy sobie. Jeden z mieszkańców wsi pozwolił nam wreszcie zadzwonić|zatelefonować| na policję i w kilka innych miejsc. Dodzwoniłem się również do agenta ubezpieczeniowego, żeby przysłał nam samochód zastępczy.
Pojawił się problem, ponieważ wymagano ode mnie przesłania polisy, a w całej wiosce faxu nie było. Na szczęście chłop od którego dzwoniliśmy miał w domu dostęp do internetu. Słyszałem, że istnieje coś takiego jak fax internetowy i pomyślałem, że to może być dla nas ratunek. Nie wiedziałem za bardzo jak się zabrać do tego wszystkiego.
Na szczęście gospodarz miał też urządzenie ze skanerem więc zacząłem od zeskanowania polisy. Potem przeczytałem instrukcję jak wysłać fax przez internet i po 2 minutach fax był wysłany.
Wtedy okazało się, że muszę wytłumaczyć agentowi ubezpieczeniowemu, jak odebrać fax, gdyż był on nowym konsultantem i jeszcze sam nie potrafił tego zrobić, a nie miał wtedy nikogo do pomocy. Cała zabawa trwała ponad pół godziny.
Na końcu okazało się, że w urządzeniu faksowym, z którego korzystał pracownik, skończył się tusz. Zaproponowałem, aby on także uruchomił fax internetowy, dzięki czemu było możliwe odebranie faxu bez zużycia tuszu i papieru.
W międzyczasie żona rolnika poczęstowała nas obiadem. Kiedy wreszcie udało się, podziękowaliśmy i wyszliśmy na drogę w oczekiwaniu na policję i zastępczy samochód. Do domu wyruszyliśmy późnym wieczorem.